To chyba najpopularniejsza pozycja w tzw. „chińczyku” – znam osoby, które pozostają wierne generałowi na zawsze i nigdy nie zamawiają innych dań kuchni „chińskiej”. Co ciekawe to danie chyba z Chinami ma tyle wspólnego co pierogi ruskie z Rosją…a jego pochodzenia należy raczej szukać w nowojorskim Chinatown. Sam generał jednak podobno istniał naprawdę, nazywał się Zuo Zongtang (Tso Tsung-t’ang) i to jego imieniem nazwano tę niesamowicie popularną potrawę.

Jeśli więc macie ochotę zamiast sięgać po telefon i zamawiać jedzenie przygotować domową wersję tej potrawy to zapraszam i polecam bo naprawdę warto! Nie tylko o wiele zdrowsza, ale i pyszniejsza 😉


CO I JAK

  • Kurczaka myję, oczyszczam i kroję w niedużą kostkę.
  • Przekładam do miski, doprawiam solą i dodaję 1 łyżkę mirin.
  • Całość mieszam i odstawiam na 10-15 minut.
  • W tym czasie, w osobnej misce, mieszam ze sobą wszystkie składniki na sos.
  • Imbir i czosnek obieram i kroję w drobną kostkę.
  • Ryż gotuję w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  • Kawałki kurczaka szczelnie obtaczam w mące ziemniaczanej.
  • Na dużej patelni rozgrzewam olej do smażenia i na gorący tłuszcz wrzucam kawałki kurczaka.
  • Smażę w głębokim tłuszczu do momentu aż mięso będzie lekko brązowe (ok. 3-4 minuty).
  • Kawałki kurczaka osączam z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
  • Na osobnej patelni rozgrzewam łyżkę oliwy, wrzucam czosnek, imbir oraz chilli.
  • Podsmażam przez ok. 2-3 minuty, następnie dodaję przygotowany wcześniej sos.
  • Gotuję na średnim ogniu, cały czasz mieszając, do momentu aż sos zgęstnieje.
  • Następnie dodaję kurczaka i orzechy, całość dokładnie mieszam.
  • Podaję od razu z ugotowanym ryżem i posiekaną dymką.