Pomysł na pieczone pączki udał się świetnie (przepis), w tym roku postanowiłam więc zaeksperymentować z faworkami….i choć są trochę inne w smaku niż te smażone, to powiem Wam, że efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jedyne na co musicie uważać to, aby rozwałkować ciasto naprawdę cienko jak bibułkę. Wtedy faworki będą lekkie i kruche.


CO I JAK

  • Masło ogrzewam do temperatury pokojowej.
  • Wszystkie składniki łączę ze sobą i zagniatam na gładkie ciasto.
  • Schładzam w lodówce przez ok. 30 minut.
  • Piekarnik nagrzewam do 175°C (góra i dół, z termoobiegiem).
  • Ciasto jeszcze raz wyrabiam aby się napowietrzyło (u mnie hakiem w robocie kuchennym).
  • Ciasto rozwałkowuję cienko, „na grubość bibuły” i kroję w ok. 2.5 centymetrowe paski.
  • Z pasków wycinam prostokąty (wymiary ok. 2.5×6 centymetrów).
  • Każdy prostokąt nacinam wzdłuż nożykiem i przez dziurkę przewlekam jeden koniec ciasta.
  • Tak przygotowane faworki układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
  • Piekę przez ok. 8-10 minut. Dokładnie studzę, następnie mocno posypuję cukrem pudrem.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz